Jakie to przykre, że człowiek tak szybko zapomina o drugim. Przez chwilę są dla siebie ważni, jeśli nie najważniejsi. A potem? Nic. Unikanie się wzrokiem, stalowe usta przy najmniejszym zetknięciu ze sobą i wspomnienia. Kiedy serce przestanie czuć już cokolwiek, przestanie tęsknić, a umysł zostanie pochłonięty innymi, ważnymi sprawami. Wszyscy przestają cierpieć, tak? Po tygodniach wylanych w chusteczki, niedomówień i rozmyśleń. Kiedyś tak łatwo wywoływany przez kogoś uśmiech, dziś tak łatwo wprowadzi we łzy. Łzy wspominające te chwile, za które można oddać wszystko. A teraz nic już nieznaczące. A nawet jeśli nie, to przecież coś każe wmówić, że nieznaczące. Po co przyznawać się do błędu? Po co pokazywać prawdziwego siebie przed innymi? Lepiej przecież biegać w tej taniej masce, którą wszyscy już poznali. Brawo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz