siedzę tak i oglądam tych ludzi, którzy pędzą gdzieś brudnymi, głośnymi ulicami. wszyscy w jedną stronę. "pewnie gonią czas" - myślę. wzrok błądzi w prawo, w lewo, w dół i w górę. wszystko jest takie nudne i monotonne, gdy widzi się to setny raz. wciąż identycznie. wysokie kobiety w białych sukienkach i szpilkach, które wciąż tak samo i niezmiennie zimno patrzą, jak gdyby chciały zaszczycić swoim mało inteligentnym spojrzeniem, którego niestety nie są świadome. w głowie wirują myśli o najbardziej przypadkowych rzeczach, o których człowiek może pomyśleć. słońce parzy po plecach, a odczuwalna temperatura wynosi 40 stopni. skleroza jednak nie pozwoliła pamiętać o okularach przeciwsłonecznych. to jednak nie jest potrzebne mi teraz do szczęścia. hmm... właściwie to chyba jestem szczęśliwa, gdy tak powoli popijam zimną oranżadę i nie przeszkadza mi nawet wzrok tych kobiet. chyba nawet budzą we mnie sympatię (wariuję). odczuwam dumę, bo przynajmniej dziś ułożyły mi się włosy. pewnie nikt i tak nie zwróci na to uwagi. czuję się w porządku...
okej, czas otworzyć oczy. jest mi zimno, leżę na niewygodnym łóżku, nieuczesana, z rozmazanym makijażem, a jedyne o czym teraz marzę to położyć się spać, choć i tak znając mnie nie zrobię tego szybko.
sobota, 26 maja 2012
niedziela, 20 maja 2012
uwielbiam te wyszukane hejty. kocham się nimi upajać i grzecznie dorzucać do reszty rzeczy, które gówno mnie obchodzą. te wasze wysilające komentarze, że może zdejmę bluzę 2XL, w której tak pięknie pływam i założę top, z którego cycki tak chętnie mi wyskoczą. może sukienkę? może obcasy? jasne. przecież wszystko jest na pokaz. ja, moje upodobania, gusta, styl, nawet ten blog. może kiedyś was posłucham, ale jak na razie zostanę przy fullcapie, luźnej koszulce i najkach. brakuje mi air max'ów, bo przecież wszyscy je macie. tak, tak, muszę tylko uzbierać te 5 stów, a potem biegnę do sklepu i dopasuję się do was, zacznę udawać tło. wszystko na pokaz, joł.
środa, 16 maja 2012
nie pozwole wiecej robić z serca tarczy do lotek.
Jakie to przykre, że człowiek tak szybko zapomina o drugim. Przez chwilę są dla siebie ważni, jeśli nie najważniejsi. A potem? Nic. Unikanie się wzrokiem, stalowe usta przy najmniejszym zetknięciu ze sobą i wspomnienia. Kiedy serce przestanie czuć już cokolwiek, przestanie tęsknić, a umysł zostanie pochłonięty innymi, ważnymi sprawami. Wszyscy przestają cierpieć, tak? Po tygodniach wylanych w chusteczki, niedomówień i rozmyśleń. Kiedyś tak łatwo wywoływany przez kogoś uśmiech, dziś tak łatwo wprowadzi we łzy. Łzy wspominające te chwile, za które można oddać wszystko. A teraz nic już nieznaczące. A nawet jeśli nie, to przecież coś każe wmówić, że nieznaczące. Po co przyznawać się do błędu? Po co pokazywać prawdziwego siebie przed innymi? Lepiej przecież biegać w tej taniej masce, którą wszyscy już poznali. Brawo.
niedziela, 13 maja 2012
tylko ciemność jest nostalgią, tylko wewnątrz cisza.
te wspaniałe momenty, kiedy uszy słyszą i powoli upajają się słowami. przewodzą je do mózgu, który jest tak naiwny. wszystko ogarnia uczucie znikomej pewności, że już zawsze będzie dobrze, że ta chwila ukazuje wieczną przyszłość. potem niestety trzeba się obudzić. może nie jest to takie jednoznaczne i konieczne, ale chyba sam tego chcesz? dobrze. mój wzrok staje się stalowy, uczucia to teraz jeden wielki przycisk "off", a łzy są gdzieś głęboko we mnie. tak głęboko, aby nigdy myśląc o tobie nie pozwoliły pokazać, że jestem słaba.
środa, 9 maja 2012
kiedyś byłem głuchy.
zazdrość jest zła, tak? jest oznaką braku zaufania. jednak świadczy ona o tym, że zależy nam na drugiej osobie, że cierpimy, kiedy jesteśmy ignorowani lub przynajmniej odsuwani na drugi plan. mętlik w głowie w jakiś sposób ją tworzy, bo serce nie bije już uczuciem, tylko świadomościom, że musi to robić, aby przeżyć. a przeżyć po coś chce? dlaczego? może zwyczajnie musi. może to rutyna każe mu bić w tym durnym i niezmiennym rytmie. każde bum-bum jak tykanie zegarka. biegną w czarną drogę.
piątek, 4 maja 2012
nie mieli wspólnych marzeń, chociaż od zawsze byli razem.
w emocjach jesteśmy wstanie powiedzieć i zrobić wszystko. czemu rozsądek wtedy zanika? możemy wylać setki łez, myśląc że to coś zmieni, pomoże. dlaczego, kiedy oczy już przestają cierpieć, serce wciąż coś czuje? tyle tych głupich pytań, a ja i tak nic nie wiem. nie wiem i wystukuję to wszystko po raz 3 w głupią klawiaturę, choć to i tak nic nie zmieni. może emocje pomogą stworzyć mi to coś? coś bez ładu, coś samo proszące się o porządek. jak dotąd chyba nic nie jest uporządkowane na tyle, by myśli też mogły takie być. one idą same, błądzą osobnym szlakiem. może nie kompletnie opuszczone, lecz same. bo wszystko bez serca jest samo. a ten głupi, pozorny uśmiech pomaga i podtrzymuje na duchu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

